• Wpisów:90
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:37
  • Licznik odwiedzin:25 168 / 2163 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Szłaś wąską uliczką słuchając smutnych piosenek. Wiatr delikatnie przeczesywał twoje włosy delikatnie szarpiąc fioletową beretkę. W głowie miałaś tysiące myśli kłębiące się wokół jednej, najbardziej widocznej „ dlaczego właśnie ja?”. Brązowe liście spadały na ziemię tworząc ci ścieżkę,
szłaś wpatrując się się w ziemię. Nie zauważyłaś nawet jak weszłaś do parku. Po prostu szłaś, byle jak najdalej. Chciałaś uciec od tych wszystkich wydarzeń, które tylko mąciły ci w głowie. Nie chciałaś go znać, ale jednocześnie kochałaś go nad życie. Nie miałaś siły nawet o nim myśleć po tym co ci zrobił. Nigdy nie zapomnisz tego widoku, przez całe życie cie będzie prześladować.
I pomyśleć, że jeszcze parę dni temu byłaś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, a dziś?
Dziś wszyscy się z ciebie śmieją, mówią „ dałaś się wykorzystać! Ale ty jesteś głupia!”
Przechodziłaś obok fontanny cofnęłaś się kilka kroków w tył i rozglądnęłaś się. Nikogo nie było, ani żywej duszy. Podeszłaś do niej i delikatnie się nachyliłaś patrząc w swoje zamglone odbicie.
Po chwili do fontanny zaczęły wpadać twoje łzy. Jedna, druga, trzecia... i tak po kolei. Zamknęłaś oczy i przygryzłaś wargę. Cofnęłaś się od niej i biegłaś jak najdalej. Coraz szybciej i szybciej. Nie patrzyłaś na ludzi na których wpadałaś, po prostu biegłaś. Po jakimś czasie usiadłaś na ławce. Schowałaś twarz w dłonie i zaczęłaś sobie przypominać jak Harry zabierał cie na pikniki, spacery i kolacje..
T. - Dlaczego ja.. co zrobiłam źle?! No pytam się co?!!- krzyknęłaś rozpaczliwie i z bólem w głosie.
I wtedy...

I wtedy poczułaś silny ból w okolicach żołądka. Krzyknęłaś z bólu. Wracając do domu mijałaś szpital. Postanowiłaś wejść i sprawdzić co się dzieje, bo co chwilę ból powracał. Przyjęli cie bez kolejki. Pani doktor okazała się być całkiem miła.
P. D. - No cóż mam dobre i złe wieści, którą powiedzieć najpierw?
T.- To może ta zła.. - odpowiedziałaś niepewnie.
P. D. - Pani się za bardzo stresuje co przeszkadza prawidłowemu rozwojowi dziecka.
T.- Jakiego dziecka??!!!
P. D. - No i właśnie to jest ta dobra wiadomość. Gratulacje, jest pani w pierwszym miesiącu.
T. - Co?? - powiedziałaś podpierając głowę ręką.
P. D. - Jeszce raz gratuluje! - powiedziała wychodząc z sali
T.- Naprawdę nie ma czego... - odburknęłaś pod nosem.
Wyszłaś ze szpitala z myślą „ no super.. teraz to spierniczył mi całe życie”. Byłaś już całkiem załamana.
T. - I co teraz?- szepnęłaś drżącym głosem.
Kiedy nagle znowu „ drrrrrrrrryyyyń!!!!” twój telefon zaczął wibrować. Wyciągnęłaś go ślamazarnie z kieszeni i nie patrząc na to kto dzwoni po prostu odebrałaś.
T. - Halo?- spytałaś cała się trzęsąc.
H. - [T.I.] nareszcie! Posł.. - w tym momencie mu przerwałaś.
T. - Harryy? Nie.. albo.. Posłuchaj nie dość, że zniszczyłeś mi młodość to jeszcze całe życie!!!
H. - Co? [T.I.]? Ja wiem że zawiodłem ale.. Ty płaczesz?
I wtedy weszłaś na jezdnie usłyszałaś pisk opon i...

I wtedy weszłaś na jezdnie usłyszałaś pisk opon i zostałaś sparaliżowana. Nie mogłaś się ruszyć, kiedy nagle poczułaś jak toś szybkim ruchem przeciągną cię na chodnik. Upadłaś na tę osobę. Szybko podniosłaś głowę i zobaczyłaś Louisa.
L.- Szukamy cię z chłopakami po całym mieście! Gdzie się podziewałaś?
T.- … - Szybko wstałaś i otrzepałaś się. Już chciałaś iść, ale Lou chwycił cię za nadgarstek.
L.- Słuchaj, on na serio tego nie chciał. - Powiedział wstając z chodnika.
T.- Taa.. jasne.. Ale to nie zmienia faktu że.. - i tu ci przerwał
L.- Że cię kocha!
T. - Kocha?! Kocha?!! Mógł ze mną nie zrywać w jakimś marnym show!
L.- Ale..
Zasłabłaś, przed oczami pojawiła się gęsta mgła, a w uszach słyszałaś jak by fale odbijały się od skalistego brzegu. Usłyszałaś tylko krzyk Louisa i.. i koniec, cisza, pustka...
Obudziłaś się w...

Obudziłaś się w jakimś wielkim fioletowym pokoju. Głowa bolała cię jakbyś dostała kamieniem w łeb, a ręce ci się trzęsły niczym u starszej pani. Nagle do pokoju wpadł Liam, a za nim Niall, Zeyn i Louis. Szybko podniosłaś się z łóżka i chciałaś wstać, ale w tej chwili znowu zakręciło ci się w głowie. Szybko upadłaś na pościel, delikatnie zamknęłaś oczy z których powoli zaczynały spływać łzy.
T. -Co ja tu robię? - spytałaś załamanym głosem.
Li.- Musisz leżeć! Za chwile przyjdzie moja dziewczyna, jest lekarzem.
T.- Myślałam że tancerką? - powiedziałaś ledwo słyszalnie.
Li.- Też. Dorabia sobie.
Lo. - [ T. I.] nie mogliśmy zadzwonić po karetkę, bo by się rozpętała wielka afera.
Z. - Mamy nadzieję że to rozumiesz.
Nic nie odpowiedziałaś. Zacisnęłaś pięść, a z oczu leciało ci coraz więcej słonych kropel.
N. - Ktoś jest głodny? - spytał jak gdyby nigdy nic.
Liam uderzył go łokciem, a Niall:
N. - Ałłł! Za co to było?
W tej chwili na twarzy po raz pierwszy od tygodnia pojawił ci się mały uśmiech.
Z.- Odpoczywaj. Nie będziemy ci przeszkadzać.
Chłopaki wyszli z pokoju, a ty powoli wstawałaś z łóżka. Chciałaś uciec z miejsca gzie tak wiele się wydarzyło. Podeszłaś na palcach do drzwi i już chciałaś je otworzyć, ale ktoś cię uprzedził. Drzwi się uchyliły tym samym uderzając cię w czoło. Upadłaś na ziemię. Ktoś strasznie cię przepraszał, ale nie widziałaś kto, bo oczy miałaś całe we łzach. Przetarłaś je i zobaczyłaś...

Przetarłaś je i zobaczyłaś panią doktor. Dokładnie tą samą u której byłaś ostatnio i która stwierdziła u ciebie ciąże. Byłaś lekko zdezorientowana. Dziewczyna cały czas cię przepraszała pomagając usiąść na łóżku.
T.- Chwila... To pani jest dziewczyną Liama?
D.- Tak... Ja cię kojarzę! Przecież ty jesteś moją dzisiejszą pacjentką!
T.- Emmm..
D.- To na pewno ty. Jestem Danielle.
T.- [T.I] miło mi.
Do pokoju wpadli chłopaki z hukami i krzykami. Ty i Dan popatrzyłyście na nich jak na psycholi. Po chwili się uspokoili.
L.- I co jej jest? - spytał zaciekawiony.
D.- Ona po prosu jest w..- przerwałaś.
T.- W ciągłym stresie.
D.- Tak... Co?
Poprosiłaś chłopaków żeby wyszli na minutkę. Niechętnie się zgodzili.
T.- Oni nie mogą się dowiedzieć!
D.- Ale dlaczego? Przecież...
T.- Po prostu nie mogą. Obiecaj że im nie powiesz błagam!
D.- No dobrze, ale powiesz mi chociaż czyje to będzie...- znów przerwałaś.
T. - Ciiiii.- powiedziałaś zakładając palec na swoje usta.
Podeszłaś do drzwi i delikatnie przekręciłaś klamkę. I wtedy...
I wtedy... „BUM” drzwi się otworzyły uderzając cię w głowę. Na oczy zaszła ci mgła, a przez uszy słyszałaś tylko krzyki odchodzące w niepamięć. Upadłaś na ziemię jak kłoda rzucona na dno. Ktoś się nad tobą pochylił. Zamknęłaś oczy, a na swoim policzku poczułaś łzę, lecz nie twoją i.. nic, nic już nie widziałaś nic nie słyszałaś. Byłaś jak martwy głaz. Nic do ciebie nie docierało. Obudziłaś się na łące pełnej pachnących kwiatów. Nagle podbiegła do ciebie mała dziewczynka, chwyciła cię za rękę i powiedziała: „ Mamusiu muszę ci coś pokazać! Choć szybko!”.
T.- Nie pomyliłaś się przypadkiem? - mruknęłaś zdziwiona.
D.- Nie wygłupiaj się tylko chodź!. - powiedziała ciągnąć cię za rękę.
Szłyście przez mały lasek podziwiając śpiew ptaków. W oddali dostrzegłaś jeziorko z małym wodospadem. Jego szum był dla ciebie jak najpiękniejsza muzyka. Na chwilę zamknęłaś oczy i podziwiałaś melodię delikatnie łączącą się z ledwo słyszalnym ćwierkaniem kanarków. Kiedy je otworzyłaś dziewczynka zniknęła. Oglądnęłaś się tylko za siebie i wzruszyłaś ramionami. Sama nie wiesz czemu ale się o nią nie martwiłaś. Postanowiłaś podejść do jeziorka. Usiadłaś przy nim i patrzyłaś na swoje odbicie. Czułaś się tam taka wolna, taka beztroska. Mogłabyś zostać w tym miejscu na zawsze. Nagle usłyszałaś jak ktoś cię woła. Ten głos był tak cichy i załamany że nie mogłaś go rozpoznać. Odwróciłaś się i ujrzałaś... Harrego. Stał naprzeciw ciebie z podpuchniętymi i zapłakanymi oczami. Był wyraźnie zmęczony i przybity. Wołał cię, lecz tak cicho, że jego głos zanikał w szumie wody i śpiewie ptaków. W tym świecie nie czułaś nic, nie byłaś w stanie nawet do niego podejść, przytulić, otrzeć łzy i uciszyć pocałunkiem. Spuściłaś głowę, a ręce same złożyły ci się w pięści. Miałaś ochotę na płacz, ale... no właśnie. NIC. Nie poleciała nawet jedna słona kropelka. I wtedy wróciło do ciebie wszystko co ci zrobił. Jak się tobą zabawił a później rzucił przez telefon dzwoniąc z telewizji na żywo. I, że niby mam do niego wrócić? Po tym wszystkim?! Odwróciłaś się od niego powoli wchodząc do jeziora. Było o wiele głębsze, niż ci się wydawało, co jeszcze bardziej popierało twój plan. Jeszcze tylko jedno spojrzenie w jego stronę i... rzuciłaś się pod wodę . Nie chciałaś się wynurzać. Coraz mniej powietrza w twoich płucach powodowało, że wbrew prawom fizyki szłaś na dno. Poddałaś się falom które cię powoli znosiły. W pewnej chwili zobaczyłaś światło i zanikające w nim brąz loki. Jego wołania stawały się coraz głośniejsze i o wiele więcej było w nich bólu. Chwycił cie za rękę i chciał wypłynąć z tobą na powierzchnię. Lecz ty nawet nie miałaś zamiaru. Po tym co ci zrobił?? Jedna myśl tylko przeszyła toje serce na wylot : „Przecież ja jestem w ciąży! Co ja wyprawiam?” Dobrze, że Harry nie pozwolił ci zginąć. Podpłyną do ciebie i chwycił za rękę. Razem popłynęliście w górę w czułych objęciach. Wtedy poczułaś jak ciepło bijące od chłopaka rozjaśnia twoje serce do którego powoli wracają wszystkie uczucia. Chwyciłaś go mocno za rękę i przybliżyliście się do siebie zanurzając w pocałunku. Powoli otwierałaś oczy. Miałaś mętlik w głowie. Nie wiedziałaś gdzie jesteś. Białe ściany zaczęły cię przerażać, podobnie jak zapłakany Harry siedzący obok twojego łóżka trzymający twoją dłoń. Patrzyłaś z niedowierzaniem na chłopaka i wbrew sobie zaczęłaś się uśmiechać. Ścisnęłaś jego rękę, a on momentalnie podniósł wzrok. Widziałaś to szczęście w jego zielonych tęczówkach i to zakłopotanie w którym nie mógł wydusić z siebie ani słowa. Wtedy już wiedziałaś, że jednak mu na tobie zależy. Jednak ten niepokój, jeszcze ten brak całkowitego zaufania nie pozwalały ci uwolnić bezgranicznej miłości, której do niego czułaś. Chciał cię pocałować na powitanie, ale nie byłaś jeszcze gotowa. Odwróciłaś wzrok dając mu znak, aby się wstrzymał. Nie protestował, lecz był smutny po tej odmowie. Po pewnym czasie do sali wszedł lekarz. Zaczął sprawdzać aparatury do których byłaś przypięta oraz kroplówkę.
L.- Mam nadzieję, że czuję się pani lepiej. - uśmiechną się i powiedział- Pani ciąża była na chwilę zagrożona, ale opanowaliśmy sytuację, jednakże będzie pani musiała zostać jeszcze na obserwacji w szpitalu.
T.- Dobrze, a jak długo? - zapytałaś smutna tymi słowami.
L.- Być może nawet tydzień, ale to się jeszcze zobaczy. - odpowiedział wychodząc ze szpitalnego pokoju.
Widziałaś, że Harry jest wyraźnie zdziwiony i zakłopotany.
H.- Czy- czyje to dziecko?- zaczął się jąkać – Nie mów, że...
T.- Nie powiem... że będziesz ojcem. - mruknęłaś.
Chłopak chwycił cię za rękę i pocałował w zimne palce. Jego oczy zaczęły się szklić, a na twarzy zagościł szeroki uśmiech. Patrzyliście się na siebie jak na siódmy cud świata. Szukaliście horyzontu w swoich oczach. W tym momencie do sali weszła twoja mama. Była zszokowana waszym widokiem, bo w końcu nie miała pojęcia, że masz chłopaka. Harry natychmiast wstał z krzesła, gdy tylko zobaczył kto wszedł do pokoju.
H.- Dzień dobry pani.
M.- Dzień dobry.- odpowiedziała niepewnie.
T.- Mamo to jest...- przerwał ci.
H.- Jestem chłopakiem [T.I.].
Twoja mama uśmiechnęła się szeroko i spojrzała na ciebie. Zaczęłaś chichotać. Oto twój dawny Harry, zawsze wybiegał przed szereg.
M.- No cóż. Chciałam zobaczyć jak się czujesz, ale widzę, że coraz lepiej.- powiedziała kładąc siatkę pomarańczy na stoliku.
M.- Wracaj do zdrowia córcia. Widzę, że jesteś w dobrych rekach, więc nie będę wam przeszkadzać- rzekła wychodząc.
T.- Mamo!- odwróciła się- Dziękuję. - uśmiechnęłyście się do siebie, parę sekund potem wyszła z sali.
Wzięłaś głęboki oddech i już miałaś coś powiedzieć, ale chłopak skradł ci pocałunek. Nie był to zwykły całus lecz, coś więcej. Nagle słyszycie chrząkanie na korytarzu. I się skończyło... Harry spuścił głowę z głupkowatym uśmiechem, a ty wychyliłaś się zza jego loków. W progu stała twoja mama trzymając w dłoni jakąś gazetę.
M.- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam... Kupiłam ci jakąś gazetę, wiem, że lubisz czytać takie głupoty.
T.- Emmm... Dzięki?..- odpowiedziałaś z niepewnością.
Już miała ci podać ten brukowiec, kiedy coś przykuło jej uwagę. Popatrzyła na okładkę i na Harrego, okładka, Harry, okładka, Harry. Zerknęliście na siebie z chłopakiem i zaczęliście się śmiać.
M.- [T.I.] czy to nie ten wokalista z boysbandu? No wiesz ten co to jego plakaty całowałaś. - szepnęła do ciebie.
T.- Mamo!! Weź jeszcze głośniej mów...
Harry zaczął się śmiać jak skończony debil... ale to szczegół.
H.- Poważnie całowałaś te plakaty?- ledwo wydusił przez śmiech.
Trzepnęłaś go ręką w tą pustą głowę. Nagle do sali wpadli chłopaki. Cali oni, ledwo się przepchali przez drzwi.
CH.- Dzień dobry pani.- przywitali się grzecznie z twoją mamą.
M.- Dzień dobry... chyba...- odparła skołowana.
Wszyscy podbiegli pędem do twojego łóżka.
L.- Co ty sobie wyobrażasz?!!- krzyknął Lou- Jak możesz nas tak straszyć?..
Z.- Nawet sobie nie wyobrażasz jakiego my się przez ciebie stracha najedliśmy.
T.- Przepraszam was chłopaki...
Li.- Nie masz za co przepraszać, lepiej mów jak się czujesz?
T.- Na razie ok, a gdzie Niall?
Z.- Zahaczył o bufet, uparł się, że musi ci coś kupić.
T.- Haha.. cały Niller. No cóż prędko to on nie przyjdzie.
Zauważyłaś, że twoja mama stoi oparta o ścianę i z niedowierzaniem przygląda się tej komedii. Widziałaś jak zerkała na gazetę, a potem na chłopaków i tak w kółko.
Po chwili do pokoju wszedł Niall, niosąc ci czekoladki na powitanie.
N.- Cześć! jak się czujesz? Dobrze tu karmią, bo wiesz jakby co, to zawsze możesz zadzwonić to ci coś przywiozę. - powiedział z uśmiechem wręczając ci czekoladki.
T.- Nie narzekam. - uśmiechnęłaś się wesoło.
M.- Dobra. Dość tego. Co tu się dzieje?! - zapytała twoja mama.
Zaczęliście się po sobie rozglądać.
T.- Tak więc, poznaliśmy się na ich koncercie i się zaprzyjaźniliśmy to tyle...- odparłaś.
Odebrałaś jej mowę. Położyła gazetę na stoliku i wzięła głęboki oddech.
M.- Aha..- mruknęła pod nosem.
Wtedy pomyślałaś „I co dalej?” Gdy reszta się dowie, że będziecie rodzicami. Co dalej? Poczułaś natychmiastową chęć porozmawiania z przyszłym tatusiem.
T.- Możecie na chwilę wyjść z pokoju? - zapytałaś.
Natychmiast rozległo się „ Co? Ale czemu? Po co?” i tym podobne.
T.- Możecie wyjść?wszyscy!- krzyknęłaś lekko osłabionym głosem.
H.- Ej no dobra, wyjdźcie.- zagnał wszystkich za drzwi niczym bydło do zagrody. Już miał wychodzić i zamykać drzwi ale go zatrzymałaś.
T.- Harry! - odwrócił się- Ty zostań.
Przytaknął i usiadł obok ciebie. Po chwili rozległo się wołanie zza drzwi:
N.- A on to może zostać?!
Li.- Daj spokój. Zostaw zakochanych w spokoju! - zaakcentowawszy ostanie zdanie umilkli.
Popatrzyliście się na siebie i wybuchnęliście śmiechem. Chwilę potem spoważniałaś.
H.- Co się stało?- spytał troskliwie.
Wzięłaś głęboki oddech i rzekłaś:
T.- Jak ty sobie to dalej wyobrażasz?
H.- Emm... Nie do końca rozumiem pytanie...- zdziwił się na twoje słowa.
T.- Co będzie jak się dowiedzą, że jestem w ciąży? Co się stanie jeśli media się dowiedzą? Nie dadzą nam spokoju!- odparłaś zdenerwowana.
H.- Cokolwiek się stanie pamiętaj, że masz mnie. - uśmiechną się czule.
T.- No i właśnie to jest ta druga sprawa... - odburknęłaś.
Popatrzył się na ciebie zdziwiony.
T.- Wiesz... bo ja nie wiem czy po tym wszystkim mogę ci jeszcze ufać...- szepnęłaś.
H.- To znaczy...?
T.- Nie mów, że nie pamiętasz jak ze mną zerwałeś...
H.- Próbowałem ci to wytłumaczyć, ale za każdym razem nie chciałaś mnie słuchać.
T.- A czego miałam słuchać? Kolejnej wymówki?
H.- Proszę! Daj mi to wyjaśnić. - jego spojrzenie przeszyło cię na wylot. Czułaś, że znowu będzie się wykręcać, ale tym razem było inaczej...
 

 
boszszszszszszszszsz... <3
 

 
kto jeszcze kocha tę piosenkę? bo ja bardzo <3
 

 
mówicie że dobrze znacie swoich znajomych... ciekawe na ile?
 

 
WAW... Zastanawia mnie dlaczego ludzie którzy byli dla mnie wszystkim nagle bez powodu odwracają się plecami...?
 

 
Jedni odtrącają, drudzy się nie starają, jeszcze trzeci nie chcą być kochani... a ja? co ja takiego zrobiłam że do cholery nikt mnie nie chce??!!!
 

 
klaudia100499.pinger.pl/m/16976951
 

 
Melodia, którą mi nuciłeś utkwiła mi w sercu, a teraz gdy cię ze mną nie ma właśnie ona kołysze mnie do snu...
 

 
- Cześć! Co tam?
- Spierdalaj!!
 

 
" Świat ma tylko cztery strony, a w tym świecie nie ma mnie"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
zima zimusia xD
 

 
niezapominajka22.pinger.pl/m/16762189
 

 
FERIEEE! kto się cieszy obowiązkowo komentuje ;D
  • awatar ♣ dReAmS ♥: współczuje :/
  • awatar Folari: No ja nie bardzo bo jeszcze ich nie mam w związku z czym jutro zwalam do szkoły... super nie ? Xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Szłaś wąską uliczką słuchając smutnych piosenek. Wiatr delikatnie przeczesywał twoje włosy delikatnie szarpiąc fioletową beretkę. W głowie miałaś tysiące myśli kłębiące się wokół jednej, najbardziej widocznej „ dlaczego właśnie ja?”. Brązowe liście spadały na ziemię tworząc ci ścieżkę,
szłaś wpatrując się się w ziemię. Nie zauważyłaś nawet jak weszłaś do parku. Po prostu szłaś, byle jak najdalej. Chciałaś uciec od tych wszystkich wydarzeń, które tylko mąciły ci w głowie. Nie chciałaś go znać, ale jednocześnie kochałaś go nad życie. Nie miałaś siły nawet o nim myśleć po tym co ci zrobił. Nigdy nie zapomnisz tego widoku, przez całe życie cie będzie prześladować.
I pomyśleć, że jeszcze parę dni temu byłaś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, a dziś?
Dziś wszyscy się z ciebie śmieją, mówią „ dałaś się wykorzystać! Ale ty jesteś głupia!”
Przechodziłaś obok fontanny cofnęłaś się kilka kroków w tył i rozglądnęłaś się. Nikogo nie było, ani żywej duszy. Podeszłaś do niej i delikatnie się nachyliłaś patrząc w swoje zamglone odbicie.
Po chwili...
 

 
czasem warto się nie wychylać i siedzieć jak mysz pod miotłą...
 

 
eee takie tam... ;D
wyglądam na brzydką?
 

 
hahahaha xD
 

 

niby zwykła piosenka o miłości a jednocześnie taka inna..
 

 
ja też tak mam
  • awatar Gość: Ojj mi dużo razy :D . Zapraszam do mnie ; *
  • awatar Apple12: raz mi się tak zdarzyło , ale tylko raz :) wbijaj
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
o my... i <3 this song!
 

 
takie.. byle jakie.. ;P